środa, 29 maja 2013

Miesiąc z Laurunią i wrażenia z porodu.

Uff...Nareszcie znalazłam chwilę by napisać posta. Najpierw zacznę o porodzie a później o tym jak nam się z małą żyję;).
Do szpitala trafiłam w południe w dniu planowanego rozwiązania 29 kwietnia. Miałam już skurcze ale nie powtarzały się często, więc spokojnie zostawili mnie na sali ( leżałam sama) i czekałam aż skurcze staną się częstsze. Zostałam zbadana gin. i okazało się, że mam już  4 cm rozwarcia. Stres w tym momencie chciał mnie zdominować ale wciąż wmawiałam sobie,że muszę być silna i dam radę. Po badaniu zrobili mi ktg na którym zapisało się sporo skurczy. Zbliżał się wieczór a skurcze stawały się silniejsze, jednak wody nie odchodziły, czop również nie odpadł, więc  byliśmy pewni że na pewno urodzę następnego dnia. Planowaliśmy że M. będzie przy porodzie i jak pisałam wcześniej wahał się, jednak  w szpitalu oznajmił że chciałby przy tym być. Postępu porodu jednak wtedy nie było więc pojechał do domu. Na wieczór odczułam bardzo silne skurcze, które z upływającym czasem stały się bardzo silne i powtarzały się najpierw co 10 minut a później co 5. Pielęgniarki mówiły że dobrze to znoszę, ale tak na prawdę płakałam i zwijałam się na łóżku. Dzwoniłam do M. z płaczem że chyba urodzę tej nocy bo już nie wytrzymuję. Dostałam biegunki, chciało mi się wymiotować ale obiecałam sobie że muszę to wytrzymać, że każdy skurcz zbliża mnie do zobaczenia się z mała.  W nocy zrobili mi ktg i skurcze były oznajmujące że coś zaczyna się dziać,miałam rozwarcie na 6 cm i...nagle tętno małej zaczęło spadać. Nie było na co czekać, z akcją porodową na pewno jeszcze sporo by zeszło i było to zbyt ryzykowne więc lekarze bez zastanowienia postanowili wykonać cc. I tak o 3:45 zobaczyłam moją kochaną córeczkę. Kiedy usłyszałam jej płacz i jej piękną buźkę cały stres mnie opuścił. Czułam się wspaniale. To uczucie nie do opisania...;)) Tak więc wspomnienia z porodu będę miała dobre, bo szczerze to byłam pewna, że będzie o wiele gorzej..
Laura dobrze się rozwija, karmię ją piersią i polecam to wszystkim mamą..Świetne uczucie karmić maluszka wtulonego w pierś. Czuję się wtedy  taką nierozerwalną więź matki i dziecka.:)
Mała jest grzeczna, choć nieraz potrafi pokazać złość i nerwy;). Budzi się na karmienie co 2, 3 godziny, czasem częściej by trochę się z nami poprzytulać lub domaga się zmiany pieluszki. Macierzyństwo to piękna sprawa;). A na koniec zdj mojej kochanej śmieszki:


13 komentarzy:

  1. Masz śliczną córunię :) Masz szczęście, że lekarze w porę zdecydowali się na cesarkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest piękna :)
    Jeszcze raz gratuluję :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że podobnie jak ja, masz dobre wspomnienia związane z porodem zakończonym cc :)
    Najważniejsze, że jesteście szczęśliwe! :)
    Gratuluję i życzę dużo zdrówka dla Ciebie i Twojej cudnej córeczki! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ślicznotka :) wzruszyłam się oczywiście czytając opis porodu i przed oczami stawał mi mój własny. Dobrze, że skończyło się wszystko szczęśliwie. Trafiłaś na dobrych lekarzy, to ważne. Maleńka zaoszczędziła Ci tzw "kryzysu siódmego cm" :) i dobrze, dzięki temu wspomnienia bólowe są miłe.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. witam :) córunia prze słodka ja juz sama nie za dobrze pamiętam jak to było kiedy moja Zuza była taka maleńka bo już wkrótce skończy 3 lata :() ciekawy blog , będę zaglądać pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest prześliczna;)
    Już nie mogę doczekać się aż urodzę swojego synka.
    Dodaję bloga do obserwowanych:)

    OdpowiedzUsuń
  7. śliczna córeczka, gratuluję!!!
    sama ostatnio urodziłam taką kruszynę, więc wiem co przeżyłaś. Fakt faktem u mnie wszytsko odbyło się naturalnie, jednak same skurcze to niesamowite przeżycie i spora dawka bólu.

    Dodaję blog do obserwacji. pozdrawiam ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratulacje! bardzo podoba mi się imię Laura no i masz cudną córeczkę. Ja rodziłam dwa razy sn i jeśli miałabym raz jeszcze to chciałabym właśnie tak. CC mnie przeraża...

    OdpowiedzUsuń
  9. masz bardzo uroczą córeczkę,
    a opis porodu bardzo chwytający za serce.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak piszesz o bólu, że się aż nie mogę go doczekać ;D Wszystko, byle tylko przytulić moją kruszynkę :) Piękna ta Twoja Śmieszka :)

    OdpowiedzUsuń