poniedziałek, 25 marca 2013

Zbliżamy się do rozwiązania!

Aaaaa!! To już 35 tydzień.:) Na prawdę nie wiem kiedy ten czas minął. Z jednej strony chciałabym już przywitać moją ukochaną córeczkę, ale z drugiej storny mam coraz większe obawy dotyczące porodu. Boję się po prostu czy wszystko pójdzie zgodnie z planem, czy podołam trudom porodu. Fakt, muszę myśleć pozytywnie, bo wiele zależy od mojego podejścia. Są dni, kiedy wierzę w swoje siły i mam poczucie,że gdybym dzisiaj trafiła na porodówkę, dałabym radę. Jednak miewam też momenty załamania, gdy np. pomyślę o bólu jaki mnie czeka. Wiem,że muszę myśleć przede wszystkim o małej,że też nie będzie miała łatwej drogi na świat,jeśli nie będę umiała współpracować.
Wieczorami jest najgorzej, gdy nasila się ból w dole brzucha, ból pleców i gdy mała da kopniaka w żebra.:> Ale wiem, że to nic nadzwyczajnego, każda mama miała podobnie, wieć i ja przeżyje. Mamy już prawie wszystko  dla małej:łożeczko,wózek,wanienkę,ubranka,buciki,rożek,pampersy,butelki,smoczki itd. Brakuje nam tylko przewijaka, fotelika i leżaczka do wanienki,żeby lepiej nam się kąpało malutką. Ale mam nadzieję,że uda nam się zorganizować brakujące rzeczy jak najszybciej, żebym miała już spokojną głowę.
Nie miałam jeszcze okazji wspomnąć o szkole rodzenia. Uczęszczając tam zdobyłam wiedzę na temat przebiegu porodu, jak prawidłowo oddychać, jak ważne jest karmienie piersią dla malucha i o wielu innych ważnych rzeczach. Było mi to potrzebne, by mieć świadomość,że będę umiała zająć się Laurunią. Wiadomo,że pierwsze tygodnie nie będą dla nas łatwizną, bo będziemy wykonywać czynności kąpania, przewijania itd. po raz pierwszy. Ale wiem, że dam sobie radę, w końcu nie jestem sama. Oprócz M., jest jeszcze jego mama, moja siostra, która sama urodzi niedługo po mnie, więc będę miała się z kim konsultować w razie czego;)).
Obecnie borykam się jeszcze ze szkołą.. Bardzo chcę zdać,zależy mi na ocenach, jednak zastanawiam się czy dam radę chodzić do szkoły. Teraz jest mi na prawdę ciężko. A w szkole nie dość,że muszę się nieraz nieźle naprzepychać na korytarzach to jeszcze każdą lekcje mam na innym piętrze,non stop chodzę do łazienki a do tego nie raz płakałam na lekcji, bo łapały mnie skurcze,odczuwałam silny ból w dole brzucha...Jutro zamierzam porozmawiać z wychowawczynią na temat indywidualnego nauczania przez te 2,3 tygodnie przed porodem. Nie wyobrażam sobie,co by było gdyby akcja zaczęła się w szkole. A wiadomo,że w domu jest zawsze inaczej. Nie dość,że mogłabym opanować lepiej stres, mając przy sobie kogoś bliskiego to nie pędziłabym od razu do szpitala, bo wiadomo,że pierworódki rodzą zazwyczaj długo.. Także wolałabym uspokoić się i nabrać sił w domu zamiast dodatkowo się denerwować. Mam nadzieję,że uda mi się coś załatwić w tej sprawie. Trzymajcie kciuki, bym była dzielna.;) Po wszystkim pokaże Wam moją kruszynkę.:)

5 komentarzy:

  1. Ja jestem teraz w 31 tc i też już często zaczynam myśleć o porodzie. Im bliżej końca tym bardziej się denerwuję. Widać chyba każda z nas tak ma...
    Tak jak pisałaś trzeba myśleć pozytywnie :)
    Będziemy trzymać za Was kciuki.
    Pozdrawiam cieplutko.
    http://alinadobrawa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. będzie dobrze :) trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Teraz ten najcięższy okres u Ciebie. Koniec ciąży jest najbardziej uciążliwy, ale dasz radę! Trzymam kciuki! Widok córeczki wszystko wynagrodzi, a opieka nad nią będzie dla Ciebie czymś naturalnym :) Wszystko przyjdzie samo :)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo ci dziekuje ;)
    oczywiscie bede obserwowac twojego bloga u mnie nowy post ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. witaj, wiem przez co przechodzisz, całkiem niedawno podobny strach mnie opanował - urodziłam z początkiem lutego tego roku -, mimo, że miałam rodzić po raz trzeci, a może właśnie dlatego, że to miało być po raz trzeci? Nieważne dlaczego, ważne, aby nie dać się temu strachowi, bo on bardzo paraliżuje - ja tak właśnie miałam, poddałam się mu i źle zniosłam poród. Myśl pozytywnie, to bardzo pomaga :)

    Pierwsze swoje dziecko też rodziłam będąc jeszcze uczennicą. W piątek byłam na zajęciach, a w poniedziałek miałam już cc - nie łatwy to był czas dla mnie, siły Ci więc życzę i trzymam mocno kciuki!!
    pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń